2007-06-18 Wembley Arena, Londyn, Anglia

Próba: „Marker In The Sand”, „Ghost”, „Nothing As It Seems”, „Parachutes”, „Satan’s Bed” (tylko Jeff Ament) , „Spin The Black Circle”
Set: „Long Road”, „Severed Hand”, „Grievance”, „Comatose”, „Given to Fly”, „Low Light”, „I Got Shit”, „Faithfull”, „Green Disease”, „Marker in the Sand”, „Immortality”, „Down”, „Present Tense”, „State of Love and Trust”, „Why Go”, „Save You”, „Porch”
Bis: „Inside Job”, „Parachutes”, „Crazy Mary” (Victoria Williams), „Do the Evolution”, „Alive”
Bis 2: „No More”, „Bu$hleaguer”, „World Wide Suicide”, „Rockin’ In The Free World” (Neil Young), „Indifference”

Tagi: , ,

7 odpowiedzi do “2007-06-18 Wembley Arena, Londyn, Anglia”

  1. LUKASZ SOKOLOWSKI pisze:

    Koncert niesamowity…po pierwsze w porownaniu do Chorzowskiego (który i tak mi sie podobal) byla w Wembley Arena lepsze naglosnienie – ale to pewnie przez to, ze koncert odbywal sie w hali. Hala wypelniona po brzegi dawala szanse na niesamowita atmosfere, bardziej kameralna, taka podobna do tej z Katowic z 2000 roku. Pearl Jam w znakomitej formie, wymienitej, a dobor piosenek po prostu fantastyczny. Wiadomo, ze nie mozna miec wszystkiego, wiec np zabraklo black, jeremy, even flow, ale za to bylo crazy mary (niesamowita kilkuminutowa solowka Mika i Gaspara), immortality, present tense, why go, a porch wymiotlo chyba wszystkich z butow… alive wiadomo wyszlo piekne, ale bis numer 2 to po prostu majstersztyk…czulo sie wielkie zaangazowanie zespolu w to co spiewaja…a dwie ostatnie piosenki zagrali przy zapalonych swiatlach, co troche popsulo indifference, ale rockin in the free world wypadlo zaje… po prostu po mistrzowsku…

    koncert super…szkoda tylko, ze trzeba bedzie znow na nich troche czekac!!!

  2. Marek pisze:

    wg. mnie setlista lepsza niż w Chorzowie…mniej utworów oczywistych a więcej perełek np. present tense, immortality czy faithfull…no i pewnie grali dłużej niz 2 godziny…

  3. Piotrek pisze:

    Hey, no grali… 2,5 godziny. Było przepięknie – do końca życia nie zapomnę, Wembley Arena robi wrażenie. Warto poznać ich suport z wczoraj IDLEWILD – chłopaki ze Szkocji też ładnie grają

  4. radek pisze:

    naprawde niesamowity koncert..
    wspanialy set.. cudowne crazy mary, swietne immortality, porch .. po prostu brak slow… i tak mozna niemal o kazdym kawalku… koncerty w polsce maja swoj niepowtarzalny klimat, ale ten wieczor tez napewno byl magiczny…
    niezapomniane chwile: 5-ioletnia dziewczynka skaczaca,usmiechajaca sie i spiewajaca rockin’ in the free world oraz ok.50-letni inwalida dokonujacy cudow by choc na chwile wstac z wozka …chlopaki naprawde on fire..

  5. Przemek pisze:

    Bylo niesamowice,atmosfera wspaniala.Mialem obawy co do tego jak angole sztywniaki beda sie zachowywac,ale bylo super.Setlista 1 klasa!!!Pearl Jam w formie niesamowitej.Wspaniale chwile w Wembley Arena.
    No i mialem wymarzone Inside Job.
    Pozdrowienia dla Kamila.

  6. Kamil Salek pisze:

    HEJ. Chorzowski koncert byl wspanialy! Ale to co zobaczylem na Wembley Arena przeszło najśmielsze oczekiwania!Koncert życia dla mnie! Znakomite utwory , długo grali , byłem przy scenie , przy Alive Edi śpiewał tak wzruszajaco i patrzył w moje oczy że ledwie to wyytrzymałem. Cały zespół spisał sie znakomicie. To była prawdziwa muzyka , prawdziwego zespołu , który jest w najlepszej formie. Na takie koncerty czekam ,ale na dzien dzisiejszy tylko PJ potrafi dac mi to na scenie czego oczekuje od zespolów :) Po takim koncercie człowiek chce jechac za nimi w trase! Pozdrowienia dla przyjaciela Przemka z Donny i „sister” Agi (dzieki kochana za chorzów) PEARL JAM STILL ALIVE !!!

  7. carol pisze:

    set- historia !!!
    chłopaki rzeczywiście w doskonałej formie
    Po obejrzeniu 3 (Monachium, Chorzów i Londyn) można być już chyba całkiem usatysfakcjonowanym. Były znakomite setlisty i emocje w Chorzowie…..mimo różnych zdań na temat publiczności to i tak było chwilami wzruszająco…..

    Poza tym nie zanotowałam nigdzie tak „pomocnej” ( zwłaszcza wokaliście) publiki. Gdy coś nie idzie tak jak by się chciało, to taka pomoc to zbawienie, aby nie tylko uratować show, ale stworzyć coś, czego nie można spotkać nigdzie indziej….
    takie jest moje zdanie

    Z tym dźwiękiem to chyba nie wszędzie w Wembley Arena było tak całkiem o.k. Niektórzy mówili, że nie słyszeli zbyt dobrze gitary Mike’a.
    Ja byłam w B2/C2 i było super, tylko…..w uszach mi dzwoni do dziś.

    2 bis to coś niezwykłego….
    Żałuję tylko, że nie mogę pojechać do Kopenhagi. Dla kogoś kto był w Roskilde 2000 ten koncert będzie miał szczególne znaczenie ……

    Ciężko wrócić do pracy :-)))
    Dobrze, że szef jest wyrozumiały (jeszcze)…
    pozdr…

Dodaj odpowiedź