2010-07-01, Heineken Opener Festival, Gdynia

Set: Interstellar Overdrive (fragment; Pink Floyd)/Corduroy, Do The Evolution, Hail, Hail, Got Some, Elderly Woman Behind The Counter in a Small Town, Amongst The Waves, Unthought Known, Even Flow, Just Breathe, Daughter/On A Rope (fragment; Rocket From the Crypt)/Another Brick in the Wall, Part II (fragment; Pink Floyd), Given To Fly, Arms Aloft (Joe Strummer & The Mescaleros), Why Go, Jeremy, Rearviewmirror
Bis: The Fixer, Better Man, Black, Alive, Rockin’ In The Free World (Neil Young)
Plakat

Tagi: , , ,

10 odpowiedzi do “2010-07-01, Heineken Opener Festival, Gdynia”

  1. kamil salek pisze:

    PJ we wspaniałej formie! Kolejny już raz się przekonałem live! Ale tłum był niesamowity i gorzej było przetrwać niż w 2007 w Chorzowie:) Ale dałem rade:)Momentami po twarzy Veddera widziałem że był zachwycony polską publicznością. A co do utworów to pojechali w wiekszości „przebojami”. Osobiście chciałem by zagrali kawałki troche mnie i rzadziej grane,ale grali utwory bardziej znane:) Może i dobrze. Rewelacyjnie wypadł Rockin In The Free World, Daughter, Even Flow, The Fixer, Better Man… Cały czas wracam wspomnieniami do tego koncertu i wczesniejszego w Hyde Parku…było wspaniale i czekam już na kolejne:)całus dla kotki i pozdrowienia dla Przema:) STILL ALIVE!!!!!!!!
    http://www.myspace.com/kamilsalek

  2. Adrian pisze:

    Do tego 01.07.2010 najlepszym koncertem na jakim byłem, był koncert z PJ z 2007 w Chorzowie, ale ten koncert przebił wszystko było niesamowicie Eddie zachowywał się jak na koncertach 20 lat temu! Było fenomenalnie, jeśli chodzi o kawałki moim zdaniem dobrze że grali te bardziej znane ponieważ to był festiwal cześć ludzi która była na koncercie Pearl Jam nie była ich fanem, a tak jestem pewien że im się podobało bo kawałki np. z Ten są bardzo znane. Po koncercie byłem tak wykończony że ledwo stałem na nogach, nie umiałem nawet do namiotu dojść i nie była to wina alkoholu, a tego że całą energie oddałem na PJ. Czekam aż znów przyjadą są niesamowici na Black łezka mi poszła, a potem Alive z taką pompą! Przecudnie mam nadzieje że ktoś nagrał audycje live z trójki bo bardzo mi zależy żeby mieć ten koncert

  3. Darek pisze:

    Swietny koncert! Po prostu czad! Dla mnie apogeum bylo Rearviewmirror i na koniec Rockin` in the free world. Jasne, zagrali dosc oczywiste i bardzo znane rzeczy i tu moge byc lekko zawiedziony, ale dla wielu fanow PJ pewnie byl swietny wybor. Mi marzyl sie Indifference z Ben Harperem jak na Live at the Garden, Comatose czy Gonna see my friends. Moze nastepnym razem. Ale tak to jest jak widzi sie 2 razy w tygodniu na zywo swoj ulubiony zespol to zaczyna sie marudzic :)
    PS do Adriana. Koncerty z tego touru maja byc wydane jako bootlegi wiec albo sobie kupisz plytke na oficjalnej stronie zespolu albo zgrasz od jakiegos zaprzyjaznionego kolegi :)
    PS Czy ktos moze wie czy da sie jakos dostac zielona heinekonowa pearl jamowa koszulke ktora zorganizowali czlonkowie polskiego fanlcubu PJ? Bardzo mi sie podoba wiec jesli jest szansa na zorganizowanie takiej, prosze dajcie znac na forum.

  4. Miron pisze:

    No było przepięknie – tak jak piszecie, duuuużo hiciorów – jeśli w przypadku tego zespołu można mówić o hitach, ale ważne jest to, że Eddie znowu daje radę z głosem, bo miałem wrażenie, że na bootlegach z 2009 było gorzej z jego głosem, a tu niesamowita niespodzianka… nic się chłop nie łamał, wszystkie nutki wyciągnięte itd… SZACUN!
    Co do Setlisty, to wiadomo, że wszystkich się nie zadowoli – też wolałbym jakieś perełki.
    Co do najlepszego mojego koncertu PJ – to jednak ciągle pozostaje ten drugi dzień ze Spodka – ta magia, ten luz i kontakt z publiką, a Chorzów był najsłabszy, a więc ten jest 2 na podium ;)

  5. Marcin pisze:

    POSZUKUJE TAKIEJ KOSZULKI PEARLJAM.PL KTORA WIELE OSOB MIALO NA OPENERZE. TAKA ZIELONA W KSZTALCIE HEINEKEN.

    GDZIE MOZNA DOSTAC??????

  6. kicia pisze:

    Pearl Jam rzeczywiście pojechali ze swoimi hitami ale dzięki temu koncert był bardzo żywiołowy:)Ważne natomiast że publiczności się podobało.To mój drugi koncert PJ więc bardzo się cieszę że zobaczyłam ich dwa razy w odstępie tygodnia czasu pomimo że rzeczywiście było ciężko w tłumie ale jak zwykle było warto:)Po minie Edka uznałam że ten koncert był świetny,w końcu nie codziennie ma łzy w oczach!Całusy dla tygryska-Kamila i piąteczka dla Przemka;)

  7. Adrian pisze:

    Czemu z Gdyni nie ma bootlega z całej trasy już są a z Openera nie ma:(

  8. Adrian pisze:

    A ja nie mówiłem o najlepszym koncercie PJ tylko najlepszym ogólnie w moim życiu, wiem że niby nie powinno się porównywać np. Metallicy, AC/DC czy Red Hot Chilli Peppers etc. do Pearl Jamu bo to inny rodzaj muzyki ale koncerty rockowe są w pewien sposób do siebie podobne, uważam że Pearl Jam robi najlepsze koncerty przynajmniej nie byłem na zespole który daje lepsze. Gdy grali w Spodku byłem dzieciakiem i nawet nie wiedziałem co to Pearl Jam, ale słyszałem o tej magi wiele razy, od ludzi którzy tam byli i to jeszcze bardziej potwierdza mnie w przekonaniu że nikt nie daje lepszych koncertów!

  9. seba pisze:

    koncert PJ w Gdyni był niesamowity pod każdym względem,właśnie słucham go i przeżywam jeszcze raz te piękne chwile,coś niesamowitego.
    ps:BOOT JUŻ DOSTĘPNY.

  10. czester pisze:

    wszystko sie zgadza ciezko sobie wyobrazic by PJ zagrali lipe.. mam spostrzezenie z openera wiadomo iz wszyscy przedmowcy byli jak najblizej sceny sie dalo ,a mnie jakos rzucilo na tyly tym razem i sukcesywnie do przodu sie przesuwajac(przejeb#ne ze do piwa bylo tak daleko) malo prawdziwych fanow napotkalem czulem sie wrecz osamotniony rozumiem ze kolebka w zwartej grupie skupila sie juz wczesniej(idealnie na corduroy dobieglem) masakra najpierw w autobusie potem pelno kolejek ktora wybrac.. chaos.. by zdazyc..sam koncert zajebisty mi moze brakowal czegos paru lotow z lost dogs uwielbiam..ale jak edward sie pierdolna przy betterman juz czulem sie jak w domu pieknie i spokojnie nikt tak nie rozbraja na pelnym luzie ..poezja.. ten kontakt z czowiekiem.. i szczerze mialem nadzieje ze potrwa to troche dluzej..a to niestety byl festival jak wspomnial ktos wczesniej..mialem chyba jeszcze w glowie koncert z przed roku w londynie z o2..tam bis trwal okolo godziny pieknie unioslo magicznie ..przekaz niesamowity a gdy przy black zaczolem ryja drzec.. we belong together…ed normalnie jakby zalapal i pocisnal..piekne ciary po plecach poszy i jakby bylo malo nakoncu pomachal w naszym kierunku..warto bylo wypic wino gdzies za 60funtow.. mowie juz przeszlo dwie godziny musze zajarac i pale co bedzie to bedzie, a straszyli ze beda wyrzucac na zbity ryj.. i co..chwila mija i ed klasycznie tez juz stwierdzil ze to najwyzsza pora przykopcic…wielki prze wielki zespol polaczony jednym muzycznym mozgiem.. z pozdrowieniami dla wszyskich Fanow!!!

Dodaj odpowiedź