Vedder rusza po Oscary

Lider Pearl Jam ma szansę zostać nagrodzonym Oscarem – niewątpliwie najsłynniejszą nagrodą branży filmowej. Amerykańska Akademia Filmowa pod ocenę podda te piosenki z filmu „Into The Wild”:

  • „Guaranteed”
  • „No Ceiling”
  • „Rise”
  • „Society”

Utwór „Hard Sun” nie mógł zostać zgłoszony do konkursu jako, że jest coverem – oryginał powstał zupełnie niezależnie od „Into The Wild”. Także utwór „Long Nights” nie mógł być zgłoszony ze względów regulaminowych – Vedder napisał go bowiem z myślą o innym filmie, a mianowicie „Body Of War”. Z kolei piosenka „Society” – choć powstała pod kątem „Into The Wild” – nie jest autorstwa Veddera, więc w przypadku jej zwycięstwa jeden Oscar powędruje w ręce Veddera (jako wykonawcy), a drugi – do Jerry’ego Hannana (autora i współwykonawcy).

Do boju o nagrodę w kategorii „najlepsza muzyka filmowa” wystawiono też instrumentalną część ścieżki dźwiękowej „Into The Wild” autorstwa Michalea Brooka, Kaki Kinga i Eddiego Veddera. Istnieje więc prawdopobieństwo, że frontman Pearl Jam za jednym podejściem zdobędzie nagrodę w dwóch kategoriach. Na werdykt Akademii musimy jednak jeszcze trochę poczekać: ogłoszenie nominacji odbędzie się 22. stycznia 2008 roku, a ceremonia wręczenia nagród – 24. lutego.

Jeśli ktoś jeszcze nie nabył albumu Veddera to informujemy, że piosenek zgłoszonych do wyścigu po Oscary można posłuchać na stronie wytwórnii Paramount Vantage, w sekcji „Song”. Warto przy okazji zajrzeć do sekcji „Score” – tam do odsłuchania są fragmenty instrumentalnej muzyki z filmu. Na sam koniec jeszcze jedna informacja: kolejnym singlem z solowego/filmowego albumu Veddera będzie „Guaranteed”. Utwór ma być opatrzony teledyskiem.

Tagi: , , , , , ,

11 odpowiedzi do “Vedder rusza po Oscary”

  1. indifference pisze:

    nie chciałbym wytykać, ale aż oczy bolą: z kolei…, a nie „z koleji”

  2. saab pisze:

    coś mi się wydaje, że to będzie gwóźdź do trumny zespołu. JILL „yoko ono” rules!

  3. betterwoman pisze:

    gwóźdź to trumny Eda, może reszta go postawi na nogi. poza tym zawsze można mieć nadzieję, że gdyby Ed takową dostał, nie pojawił się na ceremonii… to było by w stylu PJ :) chociaż z drugiej strony… trochę dumna z niego bym była :D

  4. sebastian pisze:

    Trumny nie widze. Ale gwozdziem to faktycznie moze byc. Oby nie

  5. marta pisze:

    Obrót o 360 stopni od wyznawanych przez siebie zasad. Też bym była dumna, ale czy Ed i PJ naprawdę tego potrzebują? …

  6. Bartek pisze:

    Obrót o 360 stopni to powrót do punktu wyjścia.
    Poza tym nie pamiętam, żeby Pearl Jam kiedykolwiek deklarowali jakieś zasady odnośnie nagród filmowych. Przecież wcześniej „Man of the Hour” został zgłoszony do Oscarów i był nominowany do Złotych Globów.

    P.S. Nie widzę jaki tu jest zwiazek z Jill McCormick. Jeśli ktoś tu miałby robić za Yoko Ono to chyba Sean Penn. Jednakże o przyszłość Pearl Jam nie obawiałbym się. Jeżeli cokolwiek po „Into The Wild” ma zmienić to chyba tylko muzyka zespołu, ale też tylko do pewnego stopnia. Moim zdaniem może to nawet wyjść na dobre.

    P.S. Przy okazji: indifference, dzięki za zwrócenie uwagi.

  7. marta pisze:

    W takim razie 180 stopni, dzięki za zwrócenie uwagi.

    Co do Yoko ono, to może autor przytoczy ł tutaj postać Jill, jako że ona jest osobą Edowi najbliższą w tej chwili, a może jedną z najbliższych i takie angażowanie się Eda,jakie można obecnie zauważyć, może wynikać z pewnych zachęt, które słyszy na boku i myślę, chociaż nie wiem, że nie ma to większego związku z pragnieniem globalnej sławy albo posiadaniem na koncie jeszcze większej ilości zer. Może to jest po prostu taka amerykańska wersja chęci zrobienia czegoś dobrego..?

    Wydaje mi się, że Eddie wytłumaczył już kiedyś swoje coraz większe zaangażowanie w różne projekty.

  8. indifference pisze:

    bardzo proszę (za zwrócenie uwagi). czasami dobrze mieć kogoś do korekcji – wiem to z własnego doświadczenia i moje zwrócenie uwagi nie było w żadnym stopniu (mam nadzieję, że tak to odczytałeś) wytykaniem błędów, bo sam też je czasami popełniam ;)

    a wracając do temtu: ja bym się bardzo cieszył, gdyby Ed dostał oscara! Into the wild bardzo mi sie podoba (może nie całość) i może jest pewien niedosyt, ale te kawałki mają klimat, za którym od dawna tęskniłem, którego szukałem gdzie indziej, a który znalazłem właśnie u Eda!

  9. indifference pisze:

    o i własnie;; u innych (zamiast ;)) gdzie indziej :) )))

  10. moni pisze:

    mam od wczoraj tę płytę i nie mogę przestać jej słuchać :) – tylko dlaczego taka krótkaaaa? przynajmniej jeszcze raz tyle klimatu bym sobie życzyła.
    chociaż najbardziej uwielbiam Eda z lat ten i vs (takiego zbuntowanego i wściekłego ;) to muszę przyznać, że ta jego obecna-spokojna strona mocno mnie porusza.

    i za indifference przyznaję, że i ja tęskniłam właśnie za podobnym klimatem, który znajduję właśnie w tych kawałkach z tej płyty!

  11. moni pisze:

    a co jeszcze mnie czeka dobrego w tej kwestii (tuż przed filmem) – mam i książkę, na podstawie której powstał film.
    zapowiada się… magicznie!

Dodaj odpowiedź