Green River, pra-przodek Pearl Jam, po prawie piętnastu latach niebytu powraca. Latem przyszłego roku zespół zagra koncert w Seattle w ramach obchodów dwudziestolecia istnienia niezależnej wytwórni Sub-Pop.
Green River powstał w roku 1984 roku. Stworzyli go Mark Arm, Steve Turner, Alex Vincent i Jeff Ament. Wkrótce dołączył do nich Stone Gossard. W tym składzie zespół przetrwał rok – potem Turnera zastąpił Bruce Fairweather. Kapela wydała dwie EPki i jeden album (wydany przez Sub-Pop), w annałach rocka zapisała się jako prekursorka nurtu grunge. Zakończyła działalność na przełomie lat 1987/1988.
Potem Arm i Turner założyli Mudhoney, Vincent wyjechał do Japonii, a Fairweather, Ament i Gossard stworzyli Mother Love Bone. Po kilku latach ostatnia dwójka grała w Pearl Jam. Podczas jednego z koncertów tej kapeli, 30. listopada 1993 roku w Las Vegas, doszło do ostatniego występu Green River. Co prawda zamiast Vincenta zagrał Chuck Treece z kapeli Underdog, ale za to do składu powrócił Turner. Fani usłyszeli tamtego wieczora “Swallow My Pride” oraz “Ain’t Nothing To Do”. Potem Mudhoney grał wspólnie z Pearl Jam jeszcze kilka razy, ale nigdy więcej nie wykonali piosenek Green River.
Nie wiadomo w jakim dokładnie składzie zespół zagra na zaplanowanym, przyszłorocznym koncercie. Na pewno obecni będa Arm i Turner bo Mudhoney również weźmie udział w jubileuszu Sub-Pop. Impreza zaplanowana jest na jeden z weekendów lipca 2008 roku.
Tagi: Green River, Jeff Ament, Stone Gossard, Sub-Pop, występy gościnne

dla mnie Green River to bardziej punk rock niz podwaliny grunge
przyznam szczerze ze bardzo sie z tego powodu ciesze
szkoda tylko, ze to Seattle tak daleko
chetnie zobaczylabym tez Brad na scenie
tak przy okazji dla osob, ktore sie tam wybieraja, Stone udziela sie w Conservation International i bedzie chairmanem sesji popularo-naukowej o ochronie srodowiska polaczonej z kolacja, raczej dla bogatych, najblizszy termin to 9 pazdziernika 2007 w Pravda Studios przy 10 Alei ( nie tak daleko od centrum Downtown)
:)))) Dla wszystkich, ktorzy jednak nie pojada, zdjecia na stronie CI
Jak na moje GR to mimo wszytsko podwaliny grunge’u. Owszem jest tam troceh punka, ale jest on zmieszany z psychodela, wolniejszym tempem, wrecz metalem, no i bas Amenta. Cały wydzwiek muzyki taki psychodołujący – cały grunge. Ale to tylko moje zdanie.